Hałas i niedobór natury

Dr Zofia Prokop, Instytut Nauk o Środowisku, Wydział Biologii UJ, pełnomocniczka Dziekana Wydziału d.s. kryzysu klimatyczno-ekologicznego, współzałożycielka i koordynatorka Nauki dla Przyrody

Nie zawsze na co dzień o tym myślimy, nie zawsze w ogóle zdajemy sobie z tego sprawę, ale mieszkanie w mieście, takim jak Kraków, jest bardzo obciążające dla naszych organizmów. Oprócz zanieczyszczeń i wysokich temperatur latem, o których mówiły moje przedmówczynie, dokucza nam między innymi hałas. W 2011 roku Światowa Organizacja Zdrowia oszacowała, że w Europie (oszacowanie obejmowało Unię Europejską + państwa Europy Zachodniej poza Unią) co roku tracimy 1,6 mln zdrowych lat życia z powodu ekspozycji na hałas płynący z otoczenia. Jak pokazują liczne już w tej chwili badania, hałas wywołuje rozdrażnienie, zaburza sen i powoduje senność w ciągu dnia, w szpitalach wpływa niekorzystnie zarówno na proces zdrowienia pacjentów jak i na jakość pracy personelu medycznego, przyczynia się do nadciśnienia i chorób sercowo-naczyniowych, wreszcie – niekorzystnie wpływa na procesy uczenia się u dzieci w wieku szkolnym. [1, 2]. Przy tym ostatnim punkcie warto wspomnieć, że budowana tu Trasa Łagiewnicka będzie przechodzić tuż obok, dosłownie pod oknami, jednej z dużych szkół podstawowych w tej okolicy.

Dodatkowo, w wielu wielkich miastach – w Krakowie bardzo dotkliwie – cierpimy na niedostatek terenów zielonych, pozwalających odpocząć naszym zmysłom i umysłom, również od hałasu. Takich kojących zielonych przestrzeni potrzebujemy na co dzień, nie tylko okazjonalnie, w weekendy czy wakacje; potrzebujemy ich w bliskim sąsiedztwie naszego miejsca zamieszkania, w zasięgu codziennej dostępności. Niedawne badania przeprowadzone w Danii, na próbie prawie 1 mln mieszkańców, pokazały, że ludzie, którzy jako dzieci wychowywali się w okolicach ubogich w zieleń, są narażeni wiele zaburzeń i chorób psychicznych – takich jak np. depresja, schizofrenia, czy nadużywanie alkoholu i narkotyków, od 15-55% bardziej niż osoby żyjące na podobnym poziomie społeczno-ekonomicznym, które wychowywały się w otoczeniu przyrody. Jak mówią autorzy tych badań, rola bliskości terenów zielonych w naszym dzieciństwie może mieć równie duży wpływ na nasze zdrowie psychiczne jak np. historia chorób psychicznych w rodzinie czy nasz społeczno-ekonomiczny poziom życia.

Zatrzymajmy się przez moment nad tymi wynikami: dzieci wychowane w otoczeniu betonu i niedostatku przyrody narażone są na ponad 50% większe ryzyko zaburzeń psychicznych w okresie dorastania i dorosłości, niż gdyby wychowywały się w otoczeniu zieleni.

A jest to tylko jedna z wielu prac pokazujących, jak niesamowicie ważny jest codzienny dostęp do przyrody dla naszego zdrowia, zarówno fizycznego, jak i psychicznego, i jak bardzo jej niedostatek powoduje cierpienie.

Na odcinku między Zakopianką a ul. Grota-Roweckiego, Trasa Łagiewnicka zniszczy dotychczas względnie spokojną i zieloną część Krakowa – tych z Państwa, którzy nie znają tego terenu, zachęcam, żeby się po nim przejść i obejrzeć jak, wciąż jeszcze, wygląda - wprowadzając skwar, spaliny i hałas w życie tutejszych mieszkańców. Utworzenie boisk i małych przestrzeni zielonych tam, gdzie trasa będzie przebiegać w tunelu, nie zrekompensuje tego, co zostanie utracone – tym bardziej, że nawet bardzo atrakcyjny teren zielony nie może pełnić funkcji kojącego miejsca wypoczynku, jeśli kilkaset metrów dalej mamy wylot tego tunelu i 6-pasmową miejską autostradą.

Za niezwykle smutny paradoks uważam fakt, że w Polsce z jednej strony nie da się ustanowić ani poszerzyć parku narodowego bez zgody lokalnych mieszkańców, a tymczasem drogę rujnującą lokalnym mieszkańcom życie można zrobić bez zapytania ani nawet poinformowania ich o tym fakcie, ignorując następnie ich wszelkie protesty – o czym mówiła w swoim wystąpieniu dr hab. Magdalena Ruta.

Kontynuacja Trasy Łagiewnickiej – Trasa Pychowicka – ma przechodzić tuż obok Zakrzówka, a następnie przecinać piękny las łęgowy nad Wisłą - łęg w Przegorzałach. Zakrzówka prawdopodobnie nie muszę nikomu przedstawiać; o łęgu w Przegorzałach tak piszą autorzy Przewodnika REFA po ścieżkach edukacyjno-przyrodniczych Krakowa, edukatorzy ekologiczni, dr Kasper Jakubowski (architekt krajobrazu po Politechnice Krakowskiej) i dr Joanna Kajzer-Bonk (biolożka z Wydziału Biologii UJ i Instytutu Ochrony Przyrody PAN):

„Lasy łęgowe to jedne z najcenniejszych i najbogatszych w gatunki zbiorowisk leśnych. Właśnie w Krakowie mamy unikalną możliwość zobaczenia jednej z ostatnich takich dżungli w Europie. Rosnące tu lasy wilgotne czarują nieprzewidywalnością, dzikim i nieujarzmionym pięknem, 15 stawami z rzęsą i lianami pnączy. Szczególną wartością są tu martwe drzewa w dużych ilościach i ptaki (aż 60 gatunków). (…) latem jest to jednak miejsce trudnodostępne, dlatego warto poszukać wydeptanych ścieżek. Po pierwszych mrokach zobaczycie za to niedostępne części nadwiślańskiej dżungli.”

Ta podmokła „dżungla”, gdzie teraz można zabrać dzieci i samych siebie na spotkanie z przyrodą, ma jednak wg planów zostać przecięta kolejnym etapem miejskiej autostrady. Zakrzówek wprawdzie nie zostanie przecięty, ale Trasa Pychowicka będzie przechodzić tuż obok niego, więc odpoczywać tam będziemy przy dźwiękach pędzących samochodów.

Innymi słowy: w pakiecie z Trasą Łagiewnicką, miejskie władze i spółka „fundują” nam (w znacznej mierze zresztą za nasze pieniądze z podatków) w przyszłości również Pychowicką, czyli najprawdopodobniej – zatrucie Zakrzówka hałasem i zniszczenie łęgu w Przegorzałach. A etapem pośrednim będą, jak najbardziej, korki i paraliż na Łagiewnickiej, bo przecież budowa kolejnego odcinka będzie trwać.

Na koniec chciałam powiedzieć o jeszcze jednym paradoksie: władze Krakowa chwalą się w kampaniach jego naturalnym pięknem i „zielonymi statystykami” które podobno powinny robić na nas wrażenie. W rzeczywistości Kraków nie tylko jest jednym z najbardziej ubogich w zieleń polskich miast, ale część z tych pięknych terenów, które zachował i którymi faktycznie może się chwalić, przetrwała po dziś dzień jedynie dzięki wytrwałej walce lokalnych aktywistek i aktywistów władzom miejskim, wspierającym napór deweloperów na te tereny. W różnych punktach mapy miasta – długo by wymieniać - kolejne kawałki zieleni nikną pod zabudową, a codzienność znacznej części Krakowianek i Krakowian w bezpośrednim sąsiedztwie miejsc zamieszkania, pracy i nauki, to bardziej beton, place budowy i ruch samochodowy niż naturalne piękno przyrody. Zapytany o ten problem kilka miesięcy temu, prezydent Krakowa oświadczył:

„Proszę państwa, będziemy betonować miasto. Jeżeli ma się rozwijać, zatrzymywać najzdolniejszych absolwentów wyższych uczelni, to trzeba stworzyć im miejsca pracy i wybudować mieszkania. (...) Jeżeli ktoś chce mieć wielką przestrzeń i tylko tereny zielone, to jest naprawdę cała masa gmin obok.”

Szanowni Państwo, niektórym może się to wydawać zaskakujące… ale człowiek do zdrowego i szczęśliwego życia potrzebuje nie tylko dachu nad głową, miejsca pracy i transportu.

Potrzebuje też mieszkać w miejscu, w którym da się żyć – a nie w okolicy, którą należałoby opatrzyć ostrzeżeniem: „Uwaga! Zagrożenie biologiczne – dłuższe przebywanie szkodzi zdrowiu Twojemu i Twoich najbliższych.”