Ruch samochodowy, beton i asfalt, a ocieplenie klimatu, przegrzewanie się miast i problemy zdrowotne z tego wynikające

dr hab. Paulina Kramarz, Instytut Nauk o Środowisku UJ

Rada Wydziału Biologii Uniwersytetu Jagiellońskiego na ostatnim posiedzeniu przyjęła specjalne stanowisko w sprawie trwającego globalnego kryzysu klimatyczno-ekologicznego. Czytamy w nim m.in.:

„Rada Wydziału Biologii Uniwersytetu Jagiellońskiego wzywa naukowców, władze państwowe i samorządowe, a także wszystkich obywateli do podjęcia natychmiastowych działań dotyczących największego wyzwania w dziejach ludzkości, jakim jest kryzys klimatyczny i ekologiczny. Dalsze lekceważenie pogłębiającego się kryzysu zagraża całej ludzkiej cywilizacji. (…)

[K]ryzys klimatyczny i ekologiczny jest spowodowany działalnością człowieka. Aby przeciwdziałać jego dalszej eskalacji, konieczne są niezwłoczne działania na szczeblach lokalnych, regionalnych, jak również globalnie. Niezbędne jest także podjęcie działań adaptujących, aby społeczeństwo i środowisko w jak najmniejszym stopniu ucierpiały wskutek pogarszających się warunków klimatycznych i ekologicznych.”

Wydając to stanowisko, jako Rada Wydziału, dołączyliśmy jedynie do bardzo licznego grona osób ze środowiska naukowego na całym świecie, które coraz głośniej apeluje do decydentów i całych społeczeństw o przyjęcie do wiadomości głębokiego kryzysu, w jakim znaleźliśmy się jako ludzkość. Wzywających do podjęcie koniecznych działań zapobiegawczych i adaptacyjnych. W opublikowanym niecałe 2 lata temu apelu podpisanym przez ponad 15 tys. osób ze środowiska naukowego z całego świata czytamy m.in. „Aby zapobiec rozprzestrzenianiu się nieszczęść i katastrofalnej utracie różnorodności biologicznej, ludzkość musi wdrożyć bardziej przyjazną dla środowiska alternatywę dla dotychczasowego biegu spraw. (…) Wkrótce będzie za późno, aby zmienić obecny kurs, a czas ucieka.” Prof. Szymon Malinowski, fizyk atmosfery z Uniwersytetu Warszawskiego i współtwórca portalu Nauka o Klimacie, podkreśla: „Jeśli ktoś mówi, że nie stać nas na to, by płacić za globalne ocielenie, to mówi, że nie stać nas na to, żeby się uratować.”

Co to wszystko oznacza z perspektywy Krakowa i tej budowy, przy której stoimy?

Pogłębiająca się katastrofa klimatyczna oznacza między innymi, że dalej będzie rosła średnia temperatura, również w Krakowie. W porównaniu do okresu przed przemysłowego temperatura w Polsce wzrosła już o około 1.5°C, niektóre dane wskazują, że nawet o 2°C. Rośnie też liczba dni z ekstremalnie wysokimi temperaturami (powyżej 30°C), szczególnie na południu Polski: w stosunku do dekad 1951-1990 ich liczba się potroiła – jest obecnie średnio 15 rocznie (w tym roku może być więcej, bo już właśnie wyczerpujemy limit - w Krakowie w samym czerwcu było ich już co najmniej 10). Dni z temperaturą powyżej 25°C jest już prawie 100 w ciągu roku. Coraz częstsze są też tak zwane tropikalne noce, kiedy temperatura nie spada poniżej 20°C, co znacznie zmniejsza możliwość schłodzenia się terenów miejskich.

Wysoka temperatura prowadzi do wzrostu śmiertelności, szczególnie dzieci, osób starszych, a także cierpiących na choroby układu krążenia lub nerek, cukrzycę, czy przewlekłe choroby układu oddechowego. Wynika to między innymi z mniejszej sprawności procesów termoregulacyjnych takich osób. Na przykład w Warszawie ekstremalne upały przyczyniają się do wzrostu śmiertelności mieszkańców aż o 17% (pięć osób dziennie!). Wysokie temperatury nasilają też problemy zdrowotne związane z zanieczyszczeniami powietrza, o których powie dr hab. Barbara Niedźwiedzka.

Przy tym wszystkim - mieszkamy w kraju, gdzie, głównie z powodu niedofinansowania, służba zdrowia jest coraz bardziej niewydolna. Wiele krakowskich szpitali nie jest przygotowanych na rosnącą w ich wnętrzach temperaturę (osiągającą w niektórych budynkach 28°C, tak jak w ubiegłym tygodniu). Obecnie, tak wydawałoby się potrzebne zaopatrzenie ich w klimatyzatory, znów będzie kosztownym środkiem doraźnym. Gdyż nie dosyć, że klimatyzatory zużywają prąd produkowany w Polsce głównie z węgla, co zwiększa emisję CO2, to same urządzenia produkują ogromne ilości ciepła, uwalnianego na zewnątrz budynków, podgrzewając dodatkowo otoczenie. Podobnie jak oczyszczacze powietrza na prąd, to jedno z wielu błędnych kół, które za chwilę zamienią się w samobójczą pętle. Używamy ich do chwilowej poprawy warunków życia, bo trudno nam znaleźć inne wyjście… Bo w Krakowie dbanie o zieleń, chłodzącą miasto i wyłapującą część zanieczyszczeń, na liście priorytetów jest daleko niżej niż dalsza rozbudowa asfaltowo-betonowej infrastruktury. Bo rozbudowa i usprawnienie transportu publicznego wciąż jest dla władz naszego miasta nieporównywalnie mniej ważna niż budowa nowych dróg dla kosztownej i generującej smog komunikacji indywidualnej; dróg, które w upalne dni zamieniają się w rozgrzane patelnie. A transport publiczny mógłby zapewnić efektywną komunikację między różnymi częściami miasta, minimalizując potrzebną do tego ilość asfaltu i emisję spalin.

Skutkuje to tym, że coraz częściej i w coraz większej liczbie miejsc chłodzimy się klimatyzatorami, żeby jakoś przetrwać upały, co doraźnie oczywiście pomaga, ale na dłuższą metę – jeszcze bardziej pogarsza nasze warunki życia. Przy czym Kraków należy do miast o najmniejszej powierzchni terenów zielonych w Polsce i Europie. Tereny te dalej są niszczone pod zabudowę i drogi, drzewa, również duże, dające najwięcej cienia, są wycinane. Powoduje to dodatkowy wzrost temperatury w mieście – temperatura asfaltu w nieosłoniętym drzewami terenie jest około 20°C wyższa, niż otoczenie, a miejska wyspa ciepła potrafi mieć temperaturę o kilkanaście stopni wyższą, niż zielone obrzeża miasta. Samochody jako takie również generują wysokie temperatury. I nie pomoże zamykanie części dróg w tunelach, bo rozgrzane powietrze wraz z zanieczyszczeniami nie znika w nich cudownie, tylko przemieszcza się na zewnątrz, na obszar miasta, będzie się też przemieszczać na planowane do budowy boiska nad tunelami.

Zabieranie kolejnych terenów zielonych pod drogi oznacza też mniejszą powierzchnię, gdzie może być zatrzymywana woda. Generuje to dwa problemy, w zależności od warunków atmosferycznych –suszę przy niewielkiej ilości opadów, a z drugiej strony, przy gwałtownych opadach (które wskutek zmian klimatu stają się coraz częstsze) - wzrost zagrożenia powodziowego. Wówczas woda, zamiast wsiąkać w tereny zielone, szybko wędruje do kanalizacji lub też bezpośrednio do rzek na terenie miasta, a stan wody szybko się podnosi. Takie zjawisko mogłyśmy zresztą obserwować w tym roku, w maju, również na terenie budowy Trasy Łagiewnickiej, kiedy to wylała Wilga.

W obecnej sytuacji kryzysu klimatyczno-ekologicznego każda inwestycja powinna być dokładnie sprawdzona pod kątem tego, jak wpłynie adaptację naszego miasta do zmian klimatycznych. O kryzysie klimatycznym wiadomo nie od dzisiaj, ale od co najmniej 50 lat. Bardzo dobrze było o nim wiadomo w 2016 roku, kiedy podjęto ostateczną decyzję o budowie trasy, wbrew protestom mieszkańców i mieszkanek, o których powie dr hab. Magdalena Ruta. I dzieje się to w mieście akademickim, w którym znajduje się jeden z najlepszych uniwersytetów w Polsce. Ale głos nauki jest notorycznie ignorowany.

Ktoś powie, że ważny jest rozwój miasta, niestety już nie - najważniejsze jest zapewnienie mieszkankom i mieszkańcom Krakowa godnych warunków życia w coraz trudniejszym klimacie. W Krakowie mieszkają ludzie, a nie samochody i to ludzie powinni być najważniejsi. Od lat ignoruje się potrzebę rozwoju ścieżek rowerowych i transportu publicznego, na które notorycznie nie ma pieniędzy, natomiast jednocześnie budowana jest tutaj właśnie najdroższa autostrada w Europie, o czym powie mgr Piotr Cieśla. Kraków powinien podążać śladem innych nowoczesnych miast w Europie, takich jak Kopenhaga, Wiedeń, Londyn, gdzie zmniejsza się ruch samochodowy, zwiększa powierzchnie zielone, a dodatkowo na budynkach sadzona jest zieleń, by zmniejszyć zapotrzebowanie na elektryczne klimatyzatory. O roli zieleni w mieście powie dzisiaj dr Zofia Prokop.

Czy osoby odpowiedzialne za dopuszczenie do budowy Trasy Łagiewnickiej oraz podobnych inwestycji wezmą odpowiedzialność za rosnącą śmiertelność spowodowaną wzrostem temperatury oraz ilości zanieczyszczeń transportowych w naszym mieście?