Trasa Łagiewnicka - perspektywa lokalnych mieszkańców

dr hab. Magdalena Ruta, mieszkanka okolic Trasy Łagiewnickiej

Trasa Łagiewnicka to fragment III Obwodnicy Krakowa zaprojektowanej w latach 70. ubiegłego wieku, kiedy znaczną część jej przebiegu porastały łąki. Dzisiaj jako miejscami sześciopasmowa droga będzie przecinać gęsto zabudowane osiedla Kurdwanów, Borek Fałęcki i Ruczaj. Przez długi czas, a zwłaszcza przez ostatnie 10-20 lat, miasto beztrosko wydawało pozwolenia na budowę kolejnych bloków usytuowanych niejednokrotnie na samym skraju planowanej drogi. O ile w przypadku jej fragmentu na terenie dzielnicy IX (gdzie dominuje zabudowa jednorodzinna) miały miejsce konsultacje społeczne (a w ich efekcie część trasy przebiegnie w tunelu), o tyle w dzielnicy VIII nie przeprowadzono żadnych konsultacji (mamy pisemne potwierdzenie z Rady Dzielnicy VIII), a jej mieszkańcy nie tylko nie mieli wpływu na kształt i przebieg trasy, ale też nie byli w ogóle poinformowani o planach jej budowy.

Jeśli chodzi o przepływ informacji, sytuacja zmieniła się zasadniczo zimą 2016 roku podczas spotkania w Klubie pod Jaszczurami, które zostało zorganizowane przez jednego z ówczesnych radnych. W czasie tego spotkania dyskutowano za i przeciw ww. inwestycji. W konkluzji ustalono, że o ile potrzebna jest droga międzydzielnicowa łącząca Kurdwanów z Ruczajem i dalej przez Wisłę z północną częścią Krakowa, to jednak nie takich rozmiarów i nie takiego kształtu, jakie zostały zaproponowane przez projektanta Trasy Łagiewnickiej. Tym większym zaskoczeniem dla mieszkańców dzielnic VIII i IX, którzy interesowali się tematem, było powołanie przez Radę Miasta Spółki Trasa Łagiewnicka w celu budowy owej drogi szybkiego ruchu. Tym samym doszło do pewnego paradoksu: kilka dni po dyskusji specjalistów (m.in. inżynierów z Politechniki Krakowskiej oraz ekologów), którzy dowiedli absurdalności planów budowy TŁ w zaprojektowanej wersji, doszło głosami radnych – w tym również organizatorów tejże dyskusji – do powołania Spółki mającej zrealizować skrytykowany projekt. O tym, że radni, którzy poparli powołanie Spółki TŁ, mieli świadomość, iż przedsięwzięcie budzi kontrowersje i należy coś w nim zmienić, świadczy przyjęcie tzw. uchwały kierunkowej towarzyszące powołaniu Spółki. W uchwale kierunkowej zobowiązano prezydenta J. Majchrowskiego, aby doprowadził do zmniejszenia wymiarów TŁ, a przede wszystkim, aby przyspieszył prace nad budową najpotrzebniejszego odcinka obwodnicy – czyli Trasy Zwierzynieckiej. Zimą 2017 r., powołując się na tę uchwałę, mieszkańcy dzielnic VIII i IX zebrali prawie 1400 podpisów pod petycją do prezydenta J. Majchrowskiego, w której próbowali przekonać zarówno jego, jak i ówczesnych radnych miasta do działań mających na celu ograniczenie rozmiarów Trasy, wydłużenie zaproponowanych tuneli drogowych, podjęcia realnych przygotowań do budowy Trasy Zwierzynieckiej oraz rozwoju komunikacji tramwajowej przez Wisłę. Prezydent Majchrowski, podobnie jak większość radnych, nie wykazał chęci wyjścia na przeciw prośbom strony społecznej (w tym również działaczy KAS) oraz tych radnych, którzy poparli nasze starania.

Ponieważ Trasa Łagiewnicka bez kontynuacji w postaci trasy Pychowickiej będzie generować bardzo poważne problemy komunikacyjne – zwłaszcza na osiedlu Ruczaj, które i tak cierpi na paraliż komunikacyjny głównie w rejonie ul. Kobierzyńskiej, jako mieszkańcy postanowiliśmy walczyć o ograniczenie rozmiarów całej Trasy, a także o wstrzymanie budowy jej II etapu (od Zakopiańskiej do Grota-Roweckiego) aż do czasu podjęcia budowy Trasy Pychowickiej. Słaliśmy pisma do prezydenta J. Majchrowskiego, radnych miasta Krakowa oraz posłów na Sejm ziemi krakowskiej (rozmaitych orientacji politycznych), odwołaliśmy się do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i NIK. Jednak nikt – często mimo deklarowanej sympatii i zrozumienia – nie był w stanie / nie potrafił / nie chciał (?) nam pomoc. Braliśmy też udział w postepowaniu administracyjnym przewidzianym prawem, wnosząc uwagi na każdym jego etapie, m.in. do ponownej oceny oddziaływania na środowisko. Podnosiliśmy kwestie związane z przewidywalnym wzmożeniem ruchu na przeciążonych ulicach osiedla Ruczaj ze względu na brak odprowadzenia dużego ruchu z TŁ (przewidywane maksymalne natężenie ruchu na odcinku od ul. Kobierzyńskiej do projektowanej ul. Nowoobozowej to blisko 4000 pojazdów na godzinę), zwracaliśmy uwagę na nieunikniony, wedle oficjalnych dokumentów niemal siedmiokrotny, wzrost zanieczyszczeń spalinami, a także hałasem i drganiami. Pisaliśmy o szkodliwości wycinki wielu tysięcy drzew i krzewów, wpływie ogromnej asfaltowo-betonowej przestrzeni na wzrost temperatury w jej bezpośredniej okolicy, dewastacji krajobrazu i przestrzeni społecznej, a także skutkach tej nieprzemyślanej inwestycji dla zdrowia i psychiki mieszkańców Krakowa. Niestety, wszystko to bez skutku. Nie uwzględniono ani jednego z naszych postulatów (poza jednym rozwiązaniem komunikacyjnym po interwencji wpływowej osoby). Co więcej, rozmiary TŁ w końcowym odcinku tzw. II etapu (ul. Rostworowskiego) uległy powiększeniu, co doskonale widać, gdy porówna się obecny projekt z jego pierwszą wersją sprzed kilku lat.

Już od ponad dwóch lata toczy się w GDOŚ postepowanie w sprawie unieważnienia decyzji środowiskowej dla inwestycji drogowej TŁ, zaś wojewoda, do którego zaskarżyliśmy wydanie przez prezydenta miasta Krakowa zgody na realizację inwestycji drogowej dla II etapu, kolejny raz odsuwa wydanie rozstrzygnięcia (tym razem do września br.) ze względu konieczność przekazania pełnej dokumentacji dot. ww. sprawy do prokuratury, gdzie ma miejsce jakieś postepowanie w sprawie Spółki TŁ. Tymczasem wycięto setki drzew, zrujnowano setki metrów kwadratowych łąk, a dewastacja terenu postępuje z każdym dniem, powodując nieodwracalne zmiany w terenie. I nawet, jeśli postepowanie w GDOŚ lub u wojewody zakończyć by się miało po naszej myśli, to będzie za późno na ratowanie tego, co nigdy nie powinno być zrujnowane. Można wręcz domniemywać, że mimo oczywistych absurdów zarówno w samym projekcie (przeskalowanie), jak i w wysokości planowanych nakładów (podobno najdroższy kilometr drogi w Europie!) wydanie jakiejkolwiek decyzji korzystnej dla mieszkańców nie wchodzi już w rachubę właśnie ze względu na ogrom poniesionych kosztów i ew. kary za odstąpienie od realizacji projektu. Przypuszczenie to poniekąd potwierdził wiceprezydent A. Kulig, informując mieszkańców podczas niedawnego spotkania, że sam jest przeciw tej budowie ze względu na jej nieprzemyślany kształt, ale na tym etapie nie ma możliwości prawnych i finansowych na jej wstrzymanie. Podobne stanowisko wyraził również na łamach krakowskiej prasy (wywiad dla LoveKrakow).

Jeśli nie ma możliwości wstrzymania budowy Trasy Łagiewnickiej, to stanowczo domagamy się urealnienia jej rozmiarów (do dwóch pasów, w tym jeden buspas, powrót do pierwotnej koncepcji ul. Rostworowskiego), aby stała się drogą międzydzielnicową, nie zaś bezkolizyjną trasą szybkiego ruchu, która wprowadzi tysiące pojazdów (w tym TIRy) do centrum ogromnego osiedla, zamieniając w piekło życie jego mieszkańców.

Trasa Łagiewnicka to najdroższa inwestycja realizowana w naszym mieście. Według specjalistów jej skala nie odpowiada aktualnym i przyszłym potrzebom transportowym miasta, ani tym bardziej nie rozwiąże problemu zakorkowania Alei trzech Wieszczów (czego próbował dowodzić Magistrat). Jej budowa – która już spowodowała ogromne straty w środowisku i jest sprzeczna z deklarowanymi działaniami dotyczącymi walki o realną poprawę stanu powietrza w Krakowie – to przykład ogromnej niegospodarności, której koszty finansowe ponosić będą krakowianie aż do 2042 roku.